Gdy świat się kończy, gdy moje serce krzyczy, daj mi ciszę, bo jestem grzesznikiem największym ze wszystkich

 

,,Nie ma o czym pisać, skończyło się/Nie ma murów by walić w nie, upartym swym łbem/Nie ma murów by pisać, trującą treść /I nie ma o czym pisać, bo skończyły się /skończyły się /czasy (…)” śpiewał Grzegorz Ciechowski w utworze Koniec czasów. Myślę ostatnio o pewnym końcu – nie o Słońcu, które gaśnie w oceanie, nie o trzęsieniu ziemi albo smogu, który nas wytruje.

 

# Pierwsze trzęsienie, nim przyjdzie koniec

 

Jest już wczesna noc, miałem czytać Tolkiena, wyspać się i rano pójść do pracy. Jeszcze zerknę, co na Facebook’u. Profil pewnego influencera, który popularyzuje wegetariański styl życia. Okazuje się, że pewne media (świeckie), kojarzone z katolicyzmem, uprawiają coś, co jest niedorzeczne i głupie (bo jak określić słowa mówiące o tym, że wegetarianizm jest ,,zezwierzęceniem człowieka”?). Widzę, że ich samooranie odbierane jest jako jakieś zacofanie Kościoła i chrześcijaństwa. Chcę wyskrobać jakiś facebook’owy komentarz. Włączam komputer, piszę komentarz prawie na A4. Nagle mi się odechciewa. Czy wrzucenie dużego komentarza do dyskusji, która rano nie będzie już ważna, wniesie coś poza tym, że na chwilę ,,zabłysnę”? Że będę się okładał na argumenty? A potem będę ,,tym nawiedzonym katolem, oni wszyscy są tacy”.

 

Nie publikuję komentarza. Zamykam laptopa, jest już późno. Nie czytam już Tolkiena, muszę rano wstać.

 

# Pierwsza łza, nim przyjdzie koniec

 

Słucham kazania księdza, który opowiada o absolutnych podstawach życia chrześcijańskiego: żeby się szanować, że ważne jest coś absolutnie podstawowego: codzienne życie przy Bogu, nie jakieś niestworzone rzeczy.  Moja myśl zaczyna błądzić. A może właśnie jest nam potrzebne teraz to sedno, ta oś chrześcijaństwa, ta sól? Bo choćbyś jadł wymyślne potrawy, ale bez soli, to fakt faktem będą niedobre, ale niedobór soli jest szkodliwy dla organizmu (podobnie jak jej nadmiar). Pomyślałem o tym, że może jesteśmy coraz bardziej neopogańscy, że może zamiast kazań filozoficzno-teologicznych jest nam potrzebne mówienie ciągle w kółko, że człowiek jest świątynią Boga, że ma swoją godność, i może że jest coś takiego jak humanizm chrześcijański, w którego sercu jest Wcielenie, Zmartwychwstanie i indywidualna relacja człowieka z Bogiem. Może to ta Europa jest coraz bardziej zepsuta? Przeczytałem w wakacje Serotoninę Houellebecqa (czuję pewną odrazę do tej książki przez jej język i obsceniczność), uświadomiłem sobie, że ten ,,prorok” upadającej Europy być może chciał opisać hedonizm i nasz brud – nas Europejczyków, tyle że to już nie jest prorockie, bo nawet dziecko wie, że tak zepsuci jesteśmy, nawet dziecka to już nie gorszy. Czyli stoimy i płaczemy – płaczemy nad swoją bezsilnością?

 

Może coś się właśnie kończy? Tak jak wcześniej zamknąłem laptopa, nie wchodziłem w internetową burzę, teraz odkładam koniec świata na później, wracam do domu zjeść obiad.

 

# Pierwszy krzyk, nim przyjdzie koniec

 

Wypiłem już kawę, była bardzo mocna. Dolałem wody, piję dalej. Nadal mocna, za mocna. Wylewam kawę do zlewu. W międzyczasie wykonuję ważną i terminową pracę. Idę do osoby, która ma opinię trudnej, i która jest trudna. Dałem się wyprowadzić z równowagi. Dziś nastąpił ten jeszcze inny koniec świata, pozostałe i zbierane ,,wyprowadzenia z równowagi” dziś osiągnęły swoje apogeum. Trudna koleżanka z pracy, trudny kolega – przeżyłem to już wiele razy, w wielu miejscach, poznając wielu różnych ludzi. Chyba wszędzie jest ktoś, kto nam uświadamia przez to, że jest trudny, że nie jesteśmy tacy idealni. Bo gdy wybuchasz (lub tylko tłumisz to w sobie, ale jednocześnie przyglądasz się swoim myślom i uczuciom, podszeptom serca), widzisz całą prawdę o sobie. Spada maska.

 

Przy tym końcu świata nie zamkniesz laptopa, nie pójdziesz spać lub na obiad. Stoisz w kręgu, wokół ciebie są niepokoje, lęki, nerwy, pycha, złość, złe myśli, cały ten tłum trzyma się za ręce i ciasno stoi w okręgu, w środku którego stoisz ty.

 

Wołam: Boże, gdy moje serce krzyczy, daj mi ciszę. Bo jestem grzesznikiem największym ze wszystkich.

 

Patrzę na wszystkie moje ostatnie końce świata, myśli wylewają się, płyną przez głowę:

Jestem grzesznikiem,
największym z możliwych,
bo wiedząc czym jest miłość,
ciągle przynoszę wojnę.
Ślepe są moje oczy,
głuche uszy,
język – niemowa –  sługa bezużyteczny,
dany mi jest na zwątpienie.
Nie słyszę, choć bym na jedną z chwil
wśród  aniołów Twych miał stanąć,
nie usłyszałbym Chwały wśród wysokości
Tobie przez chóry śpiewanej.

Gdy serce me krzyczy, daj mi dar ciszy.
Gdy język się wyrywa, ześlij na niego paraliż,
gdy wzrok się odzywa – przetnij me źrenice,
gdy słuch mnie niszczy – przebij me uszy, ześlij na mnie głuchotę,
gdy serce pragnie – przeszyj je ostrzem miecza Twej sprawiedliwości.
Przeszyj me zmysły,
tylko nie pozwól mi decydować o mojej wolności.

Zanoszę do Ciebie modlitwę o uwolnienie od zmysłów,
i nie wiem tak naprawdę, o co proszę.
Boję się, lękam się, nie jestem na to, o co proszę, gotowy.
I Ty to wiesz.

Ty mnie odnalazłeś,
jeszcze tylko ja – ja sam – sam muszę znaleźć siebie.
Chcę nazywać ją siostrą, jego bratem.
Nie widzę w człowieku Twoich oczu.

Nim w dniu potępienia stanę wśród tych,
co życie swe zmarnowali (ja – jeden z nich),
żebym choćby skrawka Twego płaszcza się uchwycił,
a uwierzę, że istnieje choćby spojrzenie nadziei,
gdy wyzuty z wiary,
nieumiejący miłości,
dostrzegę Ciebie.
Spraw, abym w tej ostatniej chwili,
jako jeden z przegranych,
żebym wtedy choćby szepnął innym,
że to Bóg przychodzi do człowieka,
choć człowiek myśli, że ludzkość to mit,
a świat że nie istnieje.

 

 

Zdjęcie na licencji CC0 pobrałem z www.pexels.com


Jedna myśl w temacie “Gdy świat się kończy, gdy moje serce krzyczy, daj mi ciszę, bo jestem grzesznikiem największym ze wszystkich”

  1. Nie obwiniaj samego siebie – nie jesteś winien tych sytuacji, które opisałeś podobnie, jak znakomitej większości innych. A to, że cie dotknęły czy zdenerwowały, to normalne.
    Mam nadzieję, że przez Święta i Sylwestra zrelaksujesz się i znajdziesz spokój.
    Pozdrawiam.

Pozostaw odpowiedź Ppp Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.