Nie smuć się, przecież TO jest niepojęte

Fot. Public Domain (https://www.publicdomainpictures.net/view-image.php?image=28535&picture=winter-sunset)

 

Nagle zaległa cisza. Nie włączałem jeszcze telewizora, nie przeczytałem wiadomości z kraju i ze świata. Trochę się odciąłem medialnie. Ekonomiści wkrótce zaczną analizować nasze wydatki, w związku z końcem roku podsumują sytuację finansową. Niektórzy dziennikarze i językoznawcy swój pierwszy tekst w nowym roku poświęcą temu, dlaczego mamy dwa tysiące piętnasty, a nie dwutysięczny piętnasty, bo rok 2000 był raz i się skończył. Jeszcze policyjne statystyki, porozsyłane do lokalnych mediów i opisane. I temat Bożego Narodzenia 2014 ucichnie, przynajmniej w mediach, bo o tym, że Słowo przyszło na świat, a świat Go nie przyjął, powiedzą jeszcze kolędy, stajenka w zasięgu ołtarza i ludzie zgromadzeni na Mszy.

Ale poza kościołem świat będzie już żył nowym rokiem, potem karnawałem, studenci sesją, uczniowie szkołą, maturzyści studniówką, pracujący swoim fachem, bezrobotni szukaniem sposobu na kolejny dzień egzystowania.

I co nam pozostało? Chciałoby się powiedzieć, że wspomnienia. Trzy dni spędzone z bliskimi, z samym sobą, z Nim. Szybko przeminęło. Pamiętam, jak czasem walczyłem z utartym święta, święta i po świętach, pisząc w sieci, że ten czas powinien nam towarzyszyć, że Jezus powinien w nas mieszkać każdego dnia. W tym roku już nie walczę. Powiem więcej: nie czuję nawet uczucia pustki po tym, że Święta się skończyły.

Gdy trochę światła przygasły, zrobiło się ciszej, zostałem sam ze sobą, w wieczór Bożego Narodzenia zajrzałem do aktualnego numeru Tygodnika Powszechnego (nr 51-52/2014). W tekście Trzy ucieczki Boga Ryszard Koziołek napisał, że

Prawda o Bożym Narodzeniu jest spóźniona, jak każda prawda. Majaczy nam w poświątecznej melancholii, kiedy prezenty powoli tracą blask, stając się rzeczami, a żółkniejące igły na choince zaczynają być bardziej widoczne. Nie wiemy dokładnie, w czym uczestniczyliśmy, a pewna teatralność naszych zachowań pozwala lepiej odczuć bolesną zwykłość dnia powszedniego, kiedy ze smakami dojadanych potraw w ustach ruszymy do ucieczki lub pościgu, każdy wedle przypisanej mu roli. Ten smutek, który raźno zagadujemy (,,święta, święta i po świętach”), nie jest zły. Święta opowiadają przez nastrój, nie przez wydarzenia. Jeśli są ,,udane”, powstaje żal utraty; poczucie, że dotknęliśmy tylko pozoru, a tak naprawdę nas tam nie było i nigdy nie będzie. (s.18)

Tekst jest trochę nieuporządkowany, bliżej mu do medytacji lub obszernej refleksji połączonej z literackimi przykładami, niż do spójnego artykułu (nawet publicystycznego). Możemy się zgadzać z autorem, albo i nie. Wolna droga. Tylko że właśnie w tym fragmencie uderza to, że próbujemy pojąć coś, co jest niepojęte. Świętujemy tajemnicę, która odsyła nas do stajenki, do żłóbka, do tego dnia, gdy Bóg narodził się na świecie. Nie w pokoju, a w czasie konfliktów. To tak jak i w 2014 roku.

To dlatego powstaje w nas ten smutek, ten żal. Oto przez kilka dni byliśmy dla siebie mili, teraz przyszła rutyna. Trzeba było pójść do pracy, zająć się domem, posprzątać, odłożyć na chwilę na hak wspomnienia i zacząć żyć tym realnych, do bólu niemetafizycznym życiem doczesnym. Tylko że w sercu nadal pozostaje ta radość, ta wyjątkowość. I tak co roku.

Tajemnicę Wcielenia przeżywamy oficjalnie raz do roku, ale żyjemy nią przecież codziennie.  Miłość, gdy już spotkamy, też chcemy powielać. Tylko że nie zdołamy jej w pełni poznać, opisać, zamknąć. Jak z rzeczami egzystencjalnymi: całe życie je poznajemy, chcemy zgłębić, poznać, ogarnąć w humanistycznej żądzy i egoizmie, ale prędzej umrzemy, nim w pełni poznamy. Tworzymy sobie więc pozory, prowizoryczne budynki, szufladki i schematy, żeby jakoś ten świat uporządkować, by mieć w głowie taki bryk dla własnego życia i płynnie przechodzić dalej. Z Bożym Narodzeniem jest podobnie. Gdy przychodzi ten czas, mówimy sobie w głowie: Bóg narodził się, świętujemy Jego narodziny.

Pozostają jednak pytania: co to dla mnie znaczy? Jak żyję z tą prawdą? Czy żyję tymi narodzinami tylko przez trzy dni końca grudnia, czy też cały rok? Co dało światu Wcielenie? Czy ja w ogóle wierzę w to, że Bóg przyszedł na świat w ludzkiej postaci?

No dobrze, ale najpierw pozostaje pytanie o to, czy ja w ogóle wierzę w Boga. Nie w szopkę, piękną choinkę, zapach piernika, atmosferę Pasterki, gdy na legalu mogę wyjść w nocy z domu i się bezkarnie przejść po mieście.

Boże Narodzenie zadaje niełatwe pytania. Te same zada nam później Wielkanoc. To dlatego świętujemy co roku te same wydarzenia z Pisma Świętego. Pytamy się o to, czy my w ogóle, tak na serio, wierzymy.

Bo z Bożym Narodzeniem jest tak, że cały czas jakoś nas wyprzedza, jest tuż obok, może już za nami, a może jeszcze przed? Już nam się wydaje, że przeżyliśmy ten czas dobrze, a potem przychodzi gorzka refleksja i czekamy na kolejny rok, by się poprawić? To tak jak ze spowiedzią: odchodzisz od kratek z wiarą w to, że od teraz to już na sto procent będzie dobrze. I nagle okazuje się, że znowu coś nie wyszło. Jest jednak w powietrzu szansa na nowy los. Bo jeśli poszedłbyś nieskazitelnie czysty przed Jego ołtarz, to co miałby ci wybaczyć? Jak poznałbyś Jego miłosierdzie, bezgraniczne dobro, wiarę w twoje siły?

Jeśli przeżyłbyś święta w stu procentach, nie czułbyś tego smutku po ich zakończeniu, to nie szukałbyś dalej Jego obecności. Skąd poznać, że On istnieje naprawdę? Bo nie jesteś w stanie Go pojąć. Boże Narodzenie właśnie o tym przypomina. I zadaje pytania, na które być może będziesz szukać odpowiedzi jeszcze długo po świętach. Bo one nie mijają, zadają po prostu pytania i czekają na owoc refleksji.

 

Jeden komentarz do “Nie smuć się, przecież TO jest niepojęte”

  1. Jak dla mnie musimy starać się abyśmy nie żyli od świąt do świąt… święta dla wierzącego chrześcijanina są każdego dnia. Kiedy budzimy się o poranku , Jezus rodzi się w naszym serduchu a kiedy zasypiamy to zasypiamy dla Niego. To wielka sztuka, ale i złoty środek na uczucie pustki po świętach 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *