Język ma za zadanie nazywać świat, poniekąd więc władanie językiem – mową, pismem – tworzy świat – świat każdego z nas. Język porządkuje, kategoryzuje, nazywa, obrazuje. Bo wczorajszych zdarzeniach w Sejmie nie potrafiłem w pierwszej chwili skorzystać z języka.
Później napisałem w sieci kilka komentarzy. Sprawa wydawała mi się oczywista: nastąpił wrogi akt wobec społeczności, która ma swoją część i w Polsce, która była w tym kraju od stuleci, w dodatku temat jest wrażliwy bo na szczęście nie zapomnieliśmy o dramacie II Wojny Światowej, w tym o Holocauście. Sprawa mi się wydawała oczywista, warta jednoznacznego potępienia i przeproszenia jako naród, w którego Parlamencie do tego doszło (uczynił tak np. kardynał Grzegorz Ryś). Okazało się, że jednak poseł ma wielu zwolenników, obrońców, a jego postępowanie obnaża skrywany pod podszewką antysemityzm. Nie boję się tego słowa, bo Holocaust pokazał, że nie wolno antysemityzmu nazywać niechęcią, wrogością itd. – słowami eufemizmami. Nienawiść to nienawiść, ksenofobia to ksenofobia a nacjonalizm to…wiadomo. To też nie jest czas, by sięgać po genialnych pisarzy i filozofów „spotkania”, to nie czas gdy będziemy przerzucać się cytatami z ks. Józefa Tischnera o jego „filozofii dramatu”, która jest otwarciem się na Innego, która jest „spotkaniem”. Filozofię trzeba odłożyć na spokojny czas, nie na serce konfliktu. A ten się tworzy, gdy kolejna wyrwa pojawia się w społeczeństwie, choć może to nie głęboki rów a maleńki dołek.
Na początek chciałbym kilka rzeczy wyjaśnić, które przy tej okazji się pojawiły w tych źródłach, z którymi chciałem polemizować, aż w końcu zrezygnowałem i piszę ten tekst. Nie jest to komentarz o tym, gdzie powinien być świecznik chanukowy – czy w świątyni czy w Sejmie. Moim zdaniem jest i dla niego tam miejsce, jako katolikowi mi on nie przeszkadza. Tyle że świecznik chanukowy stoi w tym miejscu od nastu lat, przez prezydenturę kilku kolejnych prezydentów, corocznie w chanukę jest zapalany o różnej porze bo to święto ruchome, za rok bodaj będziemy świętować razem swoje święta, bo Chanuka wypada w okresie Bożego Narodzenia. Mówimy zaś teraz o czynie, który JUŻ się wydarzył, nie o tym, czy i w tym roku zapalać świecznik. To się wydarzyło już. Jest post factum. Przez ostatnie naście lat świecznik stał i nie przeszkadzał prawicy, centrum ani lewicy. Obecność tego świecznika nie jest też aktem przeciwnym krzyżowi ważnemu dla chrześcijan. W ogóle, co objawiły liczne komentarze w sieci, judaizm nie jest w sporze z chrześcijaństwem (w czasie Triduum Paschalnego – najważniejszego dla chrześcijan czasu w roku – modlimy się za wyznawców judaizmu z nadzieją oczywiście na wspólnotę, ale modlitwa ta jest, nie wrogość i odtrącenie, nie walka).
Sformułowania w stylu „to Wy Żydzi zabiliście Jezusa” to były chyba jakieś początki polskiego antysemityzmu na fali zaraz przed 1939 rokiem, bo ta fala to nie tylko Hitler ale Europa, Hitler być może miał inne cele, ale oficjalnie ubrał ten swój „program” eksterminacji w darwinowską teorię ewolucji.
Polacy swą wrogość dodatkowo warunkowali właśnie tym powyższym hasłem będącym pozornym rozumieniem chrześcijaństwa. Z Żydami mamy wspólnego Boga, wspólną Biblię Starego Testamentu, różni nas na drodze wiary to, że oni czekają na Mesjasza a chrześcijanie Go przyjęli w osobie Jezusa. Jest to chyba najbliższa chrześcijaństwu religia ze wszystkich na świecie. Sama Chanuka wywodzi się z Księgi Machabejskiej w Starym Testamencie, która jest w kanonie Biblii (bo kilka ksiąg nas różni w kanonie). Skoro przez kilkanaście lat nikomu to nie przeszkadzało i było za zgodą i prawicy, i centrum i lewicy to dlaczego właśnie teraz było złe? Była to bardziej w Sejmie tradycja i gest z narodem, który ma swoje miejsce w historii Polski od wieków. Był to też wyraz szacunku wobec wyznania, które ma korzenie w naszej cywilizacji bo nasza cywilizacja jest oparta na Biblii. Poza tym był to wyraz tolerancji. Różnie się nam ta współpraca układa w praktyce, ludzie przytaczają różne zachowania, ja też Polaków nie postrzegam przez incydentalny antysemityzm na przestrzeni wieków, ja mówię tu o pewnych założeniach – modelu idealnym, aksjomatach, o tym jak powinno być w praktyce, nie jaka jest recepcja tych idei oraz zachowanie.
Po Holocauście, który zaczął się od słów, niechęci i gestów za sensowne i zdrowe uważam piętnowanie takich zachowań, które są jawnie antysemickie i nie zgodzę się z nazywaniem ich inaczej. To jest antysemityzm. To nie jest walka w imieniu chrześcijaństwa, to nie ma niczego wspólnego z katolicyzmem. Nie stoi w żadnej sprzeczności z chrześcijaństwem, że Żydzi mają Chanukę. Uważam, że proces Adolfa Eichmanna, który opisała H. Arendt, a który dotyczył „banalności zła” – banalności która doprowadziłs do masowej eksterminacji narodu żydowskiego. Ta „banalność” to narysowanie na murze swastyki, zniszczenie symbolu sakralnego, inna rzecz, a finalnie dochodzi do ludobójstwa (przychodzi mi do głowy wpływa radia – słów – na konflikt Tutsi i Hutu, który przerodził się w ludobójstwo w Rwandzie).
Nie dotyczy to tylko świecznika, który w sensie materialnym sam święty nie jest a stanowi tylko kawał metalu. Tu chodzi o podobną sytuację z jakimkolwiek innym symbolem dotyczącym nawet wąskiej grupy naszych obywateli. Dlatego ta reakcja Parlamentu musiała być wyrazista, szybka, skuteczna. Tu nie chodzi, czy to byli Żydzi czy nie. Tu chodzi o sam gest. Nawet jeśli nie chodziło o zapobieganie jakimś konfliktom, które mogą ale nie muszą się zdarzyć, to choćby tylko dlatego, żeby wszystkim obywatelom tego kraju żyło się z poszanowaniem ich wolności i praw, żeby nie byli prześladowani religijnie.
Boli mnie to, będzie to utożsamiane z chrześcijanami, że będzie to kojarzone z Polakami. A że względu na historię, która rozegrała się na naszych ziemiach, nie za naszą zgodą, to skojarzenia, analogię będą się nam nasuwały same.
Problem logiczny polega na tym, że zwolennicy wczorajszego zdarzenia nie potrafią jednoznacznie powiedzieć, dlaczego popierają ten gest: pojawia się określenie że judaizm to bałwochwalstwo (nawet otrzymałem cytat z Dekalogu, który to Jahwe a więc Bóg Izraelitów, dał Żydom, a który to cytat jest w żydowskim (!) Starym Testamencie) – tę kwestię wspólnego z judaizmem Boga wyjaśniłem wyżej; to znowu ubranie tego w te tajemne lobby i rządy światowe i te potęgi żydowskie (czyli że na złość za czyjąś siłę i bogactwo, bo to nam ulży jako Polakom chyba i sprawi, że się wzbogacimy). Argument o świeczniku żydowskim w Sejmie też nie trafia do mnie, bo on tam stoi od nastu lat. Jest też, myślę że dosyć ważny argument: sytuacja konfliktu między Izraelem a Palestyną. Trzeba zaznaczyć w tym miejscu, że żyd to wyznawca religii i Żyd to narodowość. Kwestia zapisu. Ale w praktyce to nie tylko kwestia litery takiej lub innej. Święto Chanuki dotyczy wyznawców religii. „Zemsta” w Sejmie dotyczyła wyznawców judaizmu (powtarzam, żyd i Żyd to dwa różne pojęcia, bo można być żydem – wyznawcą judaizmu i Polakiem albo Żydem – obywatelem i agnostykiem w kwestii wiary), nie narodowości. Ten gest uderzył w polskich żydów – wyznawców religii mojżeszowej. Ubieranie tego w polityczne lub geopolityczne narracje jest słabe. Jeśli Putin zbija ludzi na wojnie, a Rosja podlega Cerkwi Moskiewskiej, to nie ma potrzeby negacji prawosławia. Kontestowanie religii, bo część jej wyznawców popełnia zbrodnie, to błąd logiczny.
Chcę wierzyć, że prawdziwy powód to była głupota. Tylko że trudno mi uwierzyć w zwyczajną głupotę, stąd mój komentarz o tym, żeby nie bagatelizować „banalności” zła, bo wojny zawsze zaczynają się od słów i poglądów.


Świetny artykuł. Naprawdę dobrze napisane. Wielu autorom wydaje się, że mają odpowiednią wiedzę na opisywany temat, ale niestety tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Czuję, że powinienem wyrazić uznanie za Twoją pracę. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i częściej tu zaglądał, by poczytać nowe rzeczy.