Na Instagramie krąży pewien film, w którym ksiądz opowiada o „wieczności”. Padają tam kontrowersyjne słowa, które zahaczają o równie kontrowersyjny „wegetarianizm”. Nie wiem, czy film był celowy, bo inne mają kilkadziesiąt lub kilkaset wyświetleń, ten ma 27 tysięcy.
Filmik poznałem z kont niereligijnych, odbiór jest generalnie taki „katolicy są jacyś oderwani i zacofani”. Gdybym nie był katolikiem i gdybym nie wiedział, że to religia całkiem inna, pewnie bym myślał podobnie. Jejku, dlaczego (niektórzy) księża to robią? Wiadomo, że jak ksiądz to jako przedstawiciel Kościoła. Powinienem z nim korespondować (upomnieć w cztery oczy) lub napisać komentarz polemiczny (ksiądz komentarze wyłączył, ale nie dziwię się: ludzie piszą straszny hejt, ten hejt jest paskudny). Miałbym prawo napisać tu swoją polemikę bez informowania tej osoby – publicznej w końcu. Postanowiłem jednak polemizować ze zjawiskiem, nie osobą (kto widział na IG filmiki ten wie, o co chodzi; przekaz już poszedł, nawet jeśli ksiądz to usunie). Chcę napisać o wegetarianizmie z punktu widzenia mnie katolika. Ludzie w odpowiedzi na te głupoty z filmiku piszą, że chrześcijaństwo jest ciemne, głupie i że mają argument za zabranie się za apostazję. Nauka chrześcijańska jest wyjątkowa i zdarza się, że nierozumiana, wtedy złe słowa trzeba przyjść z pokorą wiedząc, że ma się rację. Ale jako katolik tak bardzo nie zgadzam się z tymi mądrościami i są one krzywdzące, odwodzą od Kościoła. I gdy słucham tych mądrości to opadają mi ręce, bo musiałbym każdemu pisać „to nie chrześcijaństwo, to jakieś odklejenie”, a jednocześnie nie dziwię się ludziom, że ich to denerwuje, mnie te głupoty też denerwują stąd ten wpis. Ale wiem też, że pomyłki się zdarzają i że Kościół, kapłani, encykliki – że chrześcijaństwo jest za pięknem świata, poszanowaniem stworzenia. Choć czasem ktoś coś powie, użyje skrótu myślowego itd. Warto więc chyba „prostować” te rzeczy aby niewierzący nie odbierali skrzywionego obrazu Kościoła (zarówno gdy ta nauka jest „nie światowa” jak i gdy nie neguje piękna istnienia).
Na wspomnianym profilu jeden film opisany jest np. hasłem „empatia gorsza od faszyzmu” i że można miłować za bardzo. Na szczęście mój Mistrz Jezus umiłował „za bardzo” człowieka, czyli miłować nie można „za bardzo”. I chyba wolę miłować. Ale nie o to chodzi. Padają u księdza w tym właśnie kontrowersyjnym filmiku słowa, że „krowa jest najszczęśliwsza wtedy, gdy nie chodzi po łące tylko jest stekiem bo wtedy jest częścią człowieka gdy jest zjedzona. A człowiek jest odkupiony” (cudzysłów ale to moja parafraza). To idąc tą filozoficzną logiką kapłana powiedziałbym, że robaki są totalnie odkupione, bo po śmierci człowieka zjadają ciało tego odkupionego człowieka.
Mój pogląd o pogodzeniu wegetarianizmu z chrześcijaństwem był już na tym blogu we wpisie https://dokon.blog.deon.pl/2020/02/17/to-jak-z-tym-miesem-wolno-czy-nie-wolno/ a poniżej mały suplement do tamtego wpisu.
1. Uważam że we wszystkim można przesadzić, z poglądem że ekologia potraktowana jak religia może być szkodliwa spotkałem się u konserwatywnej francuskiej filozof(ki) Chantal Delsol, i na łamach liberalnego miesięcznika kulturalnego. Tak: jeśli ekologia czy wegetarianizm zostaną potraktowane jak religia to nie prowadzi to do czegoś dobrego.
2. O ekologii i problemach Ziemii mówił Papież Franciszek w encyklice „Laudato si”, coraz więcej głosów Kościoła wskazuje na ważność ekologii.
3. Kościół katolicki, choć głosi wiarę w inny Świat – w Wieczność – pochwala piękno świata i stworzenia, obecne od pierwszych słów Biblii czyli już w Genesis. Bóg dał nam ten świat do uświęcenia się właśnie w nim.
4. Z punktu widzenia nauki moralnej Kościoła zjedzenie mięsa nie będzie złe ani dobre. Możesz być mięsożercą i możesz być wegetarianinem. Podobnego zdania jest św. Paweł Apostoł (tym razem Nowy Testament). Natomiast z punktu widzenia etyki mięso takie czy inne, ubój taki czy inny, itd. mogą być etycznie złe czyli grzeszne.
5. C. S. Lewis mówi o tym w „Problemie cierpienia”, że nie wiemy niczego o świecie wewnętrznym zwierząt i to mnie przekonało do wegetarianizmu. Może „coś” tam jest na wzór duszy, może to tylko jaźń, napewno psychika. A może duszy tam nie ma. Nie wiem. A skoro nie wiem, to nie wykluczam. A skoro nie wykluczam i wiem, że bez mięsa przeżyję, to nie muszę przyczyniać się do cierpienia.
5a. Pojawi się głos: a bo zwierzęta się zjadają. Tak, to prawda. Ale nie wiemy, czy to jest dobre czy złe w ich świecie, może jest w tym zwierzęcym świecie jakiś szczególny plan Boski. A może tak jest po prostu. Poza tym kategorie „dobra” i „zła” to kategorie moralne człowieka, może na skutek grzechu pierworodnego, bo przed nim było tylko dobro na świecie.
6. Mieć „ziemię poddaną” jak mówi Biblia to może nie niszczyć i wykorzystywać a służyć? Skoro wg Chrystusa władza to służba i sam przyszedł służyć?
7. Całe stworzenie czeka na przyjście Chrystusa ale Wcielenie i Zmartwychwstanie przyszło do człowieka bo to człowiek zgrzeszył. I choć Chrystus przyszedł do całego stworzenia to odkupienia wymagał człowiek, który upadł. Tego człowieka przyszedł Chrystus zbawić i odkupić.
8. Nauka poszła do przodu, od XIX wieku więcej o psychologii wiemy. Wiemy, że zwierzęta mają emocje i psychikę, że może mniej intensywną od człowieka ale jednak „coś tam jest”, a za C.S. Lewisem skoro nie wiemy o tym, czy tam coś jest (jakaś forma nieśmiertelności lub jakaś misja ku zbawieniu człowieka, jakaś służba) to może asekuracyjnie zakładać, że coś jest co jest tajemnicą.
9. Jezus o niebie mówi, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało” jaki jest Raj. To może zakładać, że będą tam zwierzęta skoro to ma być nowa Ziemia. Człowiek widzi 3 wymiary, niektóre zwierzęta odbierają to czego my nie. Jeśli jesteś wierzący to wierzysz, że są też inne wymiary (np. w których są anioły i byty niebieskie), to czemu zakładać że to, co odbieramy to cała rzeczywistość?
10. W pamięci mam kazania św. Franciszka z Asyżu do zwierząt. Nawet jeśli to literacka figura lub metafora posłania do wszelkiego stworzenia to pokazuje, że może tych zwierzaków tak po prostu nie trzeba tylko zjadać ale można też kochać?
11. Zwierzęta można kochać. I miłość do zwierząt nie neguje tej do ludzi bo miłość jest pojemna i lubi się mnożyć. Choć gdyby był wybór: ratować człowieka czy zwierzę to wierzę, że trzeba ratować człowieka.
Fot. Pexels.com

