Pokój w oczach

Creative Commons 0/fot. https://www.gratisography.com/#0
Creative Commons 0/fot. https://www.gratisography.com/#0

 

– Nie „zdrowaśki”. Po prostu mów. Rozmawiaj jak z kolegą. Módl się. Zobaczysz, jaką radość będziesz czuł z każdą poprawą tak jak ja czuję.

Takie słowa niedawno usłyszałem. Właściwie to zasłyszałem gdzieś z dali. I mocno mnie zastanowiły. Jaka powinna być modlitwa? Jedni mówią, że tzw. formułki dają bezpieczeństwo, bo spisane słowa to słowa sprawdzone. To pewnik, że o herezję, albo zbytnią poufałość nikt modlącego się nie posądzi. Są i tacy, którzy wskazują na modlitwę własną: z głębi serca, szczerą, nawet czasem więc pochmurną. Chodzi o to, żeby się wygadać i porozmawiać. Gdy wychodzisz na kawę ze znajomymi, nie recytujesz im Asnyka, albo nie przemawiasz Mickiewiczowskimi wersami. Mówisz, tak jak czujesz. I jak serce dyktuje. A serce dyktuje szczerość. Ale i szacunek. Dla Boga – Twojego Pana i Ostoi – należny.

Pojawiają się wskazówki: różance, koronki, nowenny, litanie. Medytacja ingacjańska, czytanie Pisma Świętego, akty strzeliste. Czasem modlitwą jest wdech symbolizujący pochwałę Stwórcy i wdzięczność za dar stworzenia. I wydech, który symbolizuje chwilę odejścia z tego świata. Kiedyś tam. Podobno każdy z nas ma w sobie taką ,,rezerwę” – trochę powietrza, które jest tym ,,ostatnim tchnieniem” i uchodzi z nas (może to, teologowie zgańcie mnie, dusza?). Na klęcząco, na siedząco, na leżąco. Albo na krześle, twarzą w Twarz – jak podczas rozmowy z przyjacielem, gdy mówimy do Przyjaciela. I albo całość własnymi słowami, albo trochę formułek a trochę prywatnie, albo zawsze rozpoczynając od: przeproszenia, podziękowania i poproszenia.

Każdy inaczej. Chcę wrócić do zasłyszanej rozmowy.

Te słowa, to mnie utwierdza w tym, ze modlitwa ma moc: nawet jeśli jest to moc wewnętrznego pokoju. To mnie utwierdza, ze Duch wieje kędy chce. Przez tę osobę właśnie przemawiał.

Bo niezależnie od formy, modlitwa daje ukojenie. Wewnętrzne. Pomaga, wyprasza, otacza opieką. Ale przede wszystkim daje wewnętrzny pokój.

Oglądałem ostatnio Fakty, w gorącym okresie rozmów o in vitro. Modlitwa za senatorów urosła do rangi wyśmiania i niepoważności. Pewną panią odpytywano właśnie w tym temacie – pani ze wspólnoty, która modlitewnie otaczała decydujących o ustawie. Oglądam Fakty i czytam czasem Gazetę Wyborczą, i jestem wierzący i mam tradycyjne poglądy. I choć często liberalne obyczajowo, to jednak profesjonalne. Ale widzę czasem manipulację.

Panią „maglowano” a ona spokojnie mówiła, odpowiadała. I opowiadała o tym, w co wierzyła. Z uśmiechem i spokojem. Widać w niej było radość i takie lekkie bycie poza ta doczesnością, bo czuć od niej było siłę modlitw, właśnie tę radość. Bo modlitwa daje radość. Człowiek nią promieniuje, jego oczy cieszą się. A jeśli jest smutny i przygnębiony, to w oczach widać jakąś powagę, pewną nostalgię. Oczy tak wiele mówią. Także o silne modlitwy. Mówiła o tym w Wielkanocnym wywiadzie w Tygodniku Powszechnym Józefa Hennelowa, m.in. o tej sile modlitwy.

Bo modlitwa umacnia. Tak po prostu. A może nie ,,po prostu”, tylko w jakiś cudowny sposób, którego człowiek nie rozumie, ale dostaje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *