,,Nie ma o czym pisać, skończyło się/Nie ma murów by walić w nie, upartym swym łbem/Nie ma murów by pisać, trującą treść /I nie ma o czym pisać, bo skończyły się /skończyły się /czasy (…)” śpiewał Grzegorz Ciechowski w utworze Koniec czasów. Myślę ostatnio o pewnym końcu – nie o Słońcu, które gaśnie w oceanie, nie o trzęsieniu ziemi albo smogu, który nas wytruje.

