Wszystkie wpisy, których autorem jest Dariusz Okoń

Fascynuje mnie popkultura. Nie wyobrażam sobie też świata bez muzyki i słów. Piszę i amatorsko fotografuję. Jestem też wyznawcą filozofii środka. Przede wszystkim próbuję iść za Jezusem i każdego dnia nawracać się. Wiara jest piękna! Jest drogowskazem, który pokazuje drogę w środku nocy, w ciemnym lesie. Fascynuje mnie C.S. Lewis i Tolkien. Wielkie wow dla nich. Fascynuje mnie też Franciszek z Asyżu i Thomas Merton. Zaglądam też do Ojców Pustyni. Przeżyłem kilka końców świata, każdy z nich był fake newsem, choć naprawdę bolał. Czyli co, zombie żyjący w post-post apo? Piszę, biegam i z tęsknoty za pięknem pożeram sieczkę i inne masowe tworki i podróbki wewnątrz plastiku napełnione powietrzem. Nie dzielę kultury na wysoką i niską, ale na oddziałującą na wnętrze. Rzadko podoba mi się to, czym się jarają krytycy. Im się pewnie nie podoba to, nad czym ja się rozpływam. Może dlatego lubię kicz, który przegryzam wytworem czekoladopodobnym. Słucham rapu, popu, disco, swingu i rocka, metalu i reggae, ale zawsze wracam do ,,Sonaty księżycowej” i Mozartowskiego ,,Requiem”. Chcę więc łączyć wysokie z niskim, wyciągać z tego średnią i mówić, że oto zapraszam do swojego świata. Tylko że nie znam świata, wyruszam więc go poznać. Jak wilk. ,,Jakże mam nie być wilkiem stepowym i obdartym pustelnikiem, skoro żyję w świecie, którego celów nie podzielam, którego radości są mi wszystkie – obce. Nie mogę długo siedzieć w teatrze ani w kinie. Zaledwie mogę przeczytać gazetę, rzadziej współczesną książkę”. (Herman Hesse – ,,Wilk stepowy”). Ten blog to moja wędrówka w czasie rzeczywistym. ,,Rodzimy się, by żyć. Żyjemy, by umierać" - śpiewa Grubson. Niezbyt optymistyczna wizja dla świata, ale nie dla chrześcijanina. W międzyczasie jednak czeka nas wielki challenge największy z możliwych! Dążymy do Celu, to tego wielkiego Celu. Zanim jednak Tam dojdziemy, czeka nas droga. I możemy albo samotnie iść, albo wzajemnie się wspierać, coś od siebie dawać, pomagać. I ja w to wierzę. Chcę czasem też o tym napisać.

Piękno nie kryje się za rogiem – ono jest TU. A ja postanowiłem żyć nadzieją

Było to już dawno, ale myśli powracają. To chyba wtedy nauczyłem się, co znaczy życie, ile mam w sobie siły. Miernik był włączony wcześniej, ale to jako dorośli mniej potrafimy znieść (i to sprawdzenie swoich sił w dorosłym życiu jest nam potrzebne). Musiałem dać się przeczołgać życiu, by wiedzieć, czym ono jest. I nauczyć się wreszcie – ja dorosły –  żyć po swojemu, na swoich zasadach, swoim życiem. Pomogła mi w tym pewna rapowa zwrotka i dużo nadziei oraz ufności.

Czytaj dalej Piękno nie kryje się za rogiem – ono jest TU. A ja postanowiłem żyć nadzieją

Tolkien był nie tylko pisarzem. Co zostawił po sobie autor ,,Władcy Pierścieni”?

Początek stycznia to okres, w którym myślę o J.R.R. Tolkienie. Na początku roku, a dokładnie 3 stycznia 1892 roku przyszedł na świat pisarz, który nazywany jest ojcem fantasy. Choć gatunek istniał długo przed nim, to jednak on nadał mu wyraźniejszy kształt. Czytaj dalej Tolkien był nie tylko pisarzem. Co zostawił po sobie autor ,,Władcy Pierścieni”?

Spokój, który przychodzi z wiekiem

Kiedyś myślałem, że najważniejsze, co posiadamy w życiu, to wspomnienia. Tych nikt nam nie może odebrać. Później okazało się, że najważniejsza w życiu jest godność – ta twoja siła, to że jako człowiek potrafisz znieść wiele, że jesteś niepokonany dopóki pamiętasz o swojej godności i sile. To prawda. Jest jednak jeszcze coś: spokój. Spokój, którego uczysz się przez całe życie, a który przychodzi z wiekiem.

Czytaj dalej Spokój, który przychodzi z wiekiem

Jestem smutny. Czy Bóg mnie nadal kocha?

 

Tytuł to nie clickbait, to jest pytanie, które sobie ostatnio postawiłem. Znam na nie odpowiedź, wiem, że jest pozytywna. I wiem dlaczego (o czym dalej). Tylko że odnoszę takie wrażenie, że jeśli ktoś ma smutne usposobienie, od razu musi być z dala od Boga. Bo prawdziwy chrześcijanin to ten, kto się ciągle cieszy, bo nagrodą za modlitwy i różańce jest radość, a ten, kto cierpi, pewnie sobie na to zasłużył.

Czytaj dalej Jestem smutny. Czy Bóg mnie nadal kocha?

Żeby nie zostawić dowodów krzywdy

Nie wierzyła, że coś znaczy – tak usłyszała od bliskich. Każdy z nas zna kogoś, kto zmaga się z zaniżonym poczuciem własnej wartości. Każdy z nas padł ofiarą niewybrednego komentarza, często krzywdzącego, nieprawdziwego. Każdy z nas pewnie widział też wyraz słownej agresji. Banałem zaś jest mówienie, że słowa czasem krzywdzą bardziej niż czyny. To banał, to też prawda.

Czytaj dalej Żeby nie zostawić dowodów krzywdy

Często jestem złem, którego nie chcę

Powstało, jeszcze przed chwilą go nie było. Życie. I znowu wszystko zatacza swój krąg. Po długim czasie nastąpił powrót do dawnego siebie, tego lepszego, choć w międzyczasie wszystko wokół zdążyło mnie przeczołgać. Znowu powrót do siebie, mimo tego styrania, do siebie ulepszonego.

Czytaj dalej Często jestem złem, którego nie chcę

Panie, jeśli masz przyjść powtórnie, to najlepiej w Boże Narodzenie, albo może dzień po

Totalnie nie czuję ,,magii” świąt, klimatu ,,tych dni”. Pogoda jest w tym adwencie jak w Wielkim Poście, czyli tak już post-zimowo. Może to wina pogody, może to natłok obowiązków w pracy. Chyba przede wszystkim nie czuję tego, że nadchodzi Boże Narodzenie. Jest po prostu tak zwyczajnie.

Czytaj dalej Panie, jeśli masz przyjść powtórnie, to najlepiej w Boże Narodzenie, albo może dzień po