Tytuł to nie clickbait, to jest pytanie, które sobie ostatnio postawiłem. Znam na nie odpowiedź, wiem, że jest pozytywna. I wiem dlaczego (o czym dalej). Tylko że odnoszę takie wrażenie, że jeśli ktoś ma smutne usposobienie, od razu musi być z dala od Boga. Bo prawdziwy chrześcijanin to ten, kto się ciągle cieszy, bo nagrodą za modlitwy i różańce jest radość, a ten, kto cierpi, pewnie sobie na to zasłużył.










